Mimo póżnej pory Alice wciąż jeszcze nie spała. Siedziała przy stole w salonie i zawzięcie coś pisala. Po jej prawej stronie stała puszka z napojem energetycznym "Tiger", a po lewej znajdowala się paczka chusteczek, jej telefon i tabliczka czekolady z nadzieniem wiśniowym. Stojący naprzeciw telewizor był włączony, ale dziewczyna była bardziej zajęta pisaniem, niż tym co działo się w filmie, w ktorym ksiądz właśnie egzorcyzmował jakąś dziewczynkę drącą się w niebogłosy. Alice tylko od czasu do czasu rzucała przelotne spojrzenie na ekran.
Wybiła właśnie dwudziesta druga. Dziewczyna przerwała pisanie i westchnęła ciężko.
- Świetnie! Wszyscy się dobrze bawią, a ja mam "randkę" z "Egzorcystą"... - w jej głosie pobrzmiewały rozczarowanie i zniechęcenie.
Była wyraźnie niezadowolona i znudzona.
- Chcesz się zabawić? - po chwili w jej umyśle odezwał się kobiecy głos.
Zimny, złowieszczy i nieprzyjazny. Pełen złych emocji. Dziewczyna poruszyła się niespokojnie.
- Nie teraz, Dark. - jęknęła błagalnie.
Wiedziała doskonale, że gdy już straci panowanie i pozwoli negatywnym emocjom przejąć kontrolę nad sobą będzie to jednoznaczne z przebudzeniem Dark Princess. Nieokiełznanej, pałającej nienawiścią i rządzą zemsty siły. Mrocznej strony jej osobowości, która najchętniej unicestwiłaby połowę społeczeństwa na Ziemi. Co gorsza, usamodzielniła się juz ona na tyle, że nawet Alice miała często trudności z zapanowaniem nad nią. Tylko jedna, jedyna osoba całkowicie panowala nad Dark Princess. Był to partner Alice - Tomi. Jedynie on był w stanie zapanować nad jej furią i sprawić, że Alice odzyskiwala świadomość.
Czując budzącą się w niej furię i obawiając się następstw jej przebudzenia szybko sięgnęła po telefon i zadzwoniła do swego ukochanego.
- Nawet o tym nie myśl! - ostrzegł ją złowieszczy głos Dark Princess.
- Tomi! - krzyknęła zdenerwowanym głosem, gdy mężczyzna podniósł słuchawkę. - To Dark Princess... Wróciła... Boję się...
- Dobrze, Kochanie. Już jadę. - uspokoił ją mężczyzna. - Staraj się wyciszyć i nigdzie się nie ruszaj.
I rozłączył się.
- MÓWIŁAM, ŻEBYŚ NIE PSUŁA MI ZABAWY?! Głupia dziewucha!
- Wynoś się z mojej głowy! - rzekła twardo Alice, choć w środku drżała jak listek.
Co będzie tym razem? Czy znów kogoś obrazi, sprawi komuś przykrośc? Czy dojdzie do rękoczynów albo nawet...? NIE! Alice potrząsnęła głową, chcąc odpędzić te wszystkie krwawe wizje i myśli, które pojawialy się w jej głowie. Nie były jej. Należały do Dark Princess. Ona, Alice, nie miewa takich morderczych skłonności. Gniew i złość przejmowała nad nią kontrolę coraz bardziej. Dark Princess budziła się do życia, gotowa by siać zamęt.
- Głupia dziewczyno, wciąż nic nie rozumiesz?! - jej głos był coraz intensywniejszy i wbijał się w mózg Alice niczym szkło.
Alice skrzywiła się.
- Pożegnaj się z telefonem.
Dziewczyna zdała sobie sprawę, że nie panuje już nad swym ciałem. Usłyszała swój własny głos, ale wcale nie zamierzala tego mówić. Dark przemówiła jej ustami.
- Get away from my head! - Alice broniła się jak mogła, ale jej własny krzyk zabrzmiał tak, jakby była bardzo zmęczona.
Ostatnią rzeczą jaką zarejestrowała jej własna świadomość był szybki ruch ręki rzucającej telefon o ścianę, trzask rozpadającego się urządzenia oraz to, że poczuła się tak słaba, że opadła na kolana. Włosy opadły jej na twarz, zasłaniającz ją niemal całkowicie. Dziewczyna zwiesiła głowę oddychając ciężko i spazmatycznie.
Między tymi dwoma osobowościami odbywała się ostateczna walka. Po chwili dziewczyna zaczęła się śmiać. Nie był to radosny, pogodny śmiech. Raczej szaleńczy, pełen złośliwej satysfakcji, zimny i nieprzyjemny. Alice odrzuciła głowę do tyłu i wciąż się śmiała. Jej wzrok nie był już tak łagodny, jak jeszcze parę chwil temu. W jej oczach płonęła nienawiść i żądza zemsty. Teraz było już jasne, że Alice przegrała tą walkę. Jej ciało zamieszkiwala teraz Dark Princess. W końcu śmiech zamilkł. Dziewczyna podniosła się z ziemi, po czym bez słowa udala się do kuchni, wzięła z szafki kuchennej nóż i poszła w stronę drzwi wyjściowych.
Już, już miała nacisnąć klamkę i opuścic mieszkanie, gdy nagle z głębi domu wyszla jej siostra. Zupełnie o niej zapomniała!
- Cholera... - zaklęla niezadowolona, że oto znalazł się ktoś, kto mógł zniszczyć jej taki piękny plan.
- Wybierasz się gdzieś? - spytała podejrzliwie jej siostra.
Miała za zadanie nie dopuścić, aby Alice wychodziła gdziekolwiek. Miała pilnować, aby jej młodsza siostrzyczka ze skruchą i poczuciem winy odsiedziala swój szlaban, karę za jej skandaliczne zachowanie. Tylko, że nie miala pojęcia, że ma doczynienia z tą złą stroną Alice. A Dark Princess obce było poczucie winy i skrucha.
Dziewczyna spojrzała na swą strażniczkę krytycznym wzrokiem. Przez nią traciła tylko swój cenny czas.
- Daleko, daleko stąd. - odparła zniecierpliwionym tonem i uśmiechnęła się słodkim, lecz wymuszonym uśmiechem.
Uśmiechem, który aż ociekał jadem i wyglądał raczej jak jakiś groteskowy grymas szaleństwa.
- I ty mi w tym nie przeszkodzisz. - dodała pewnym siebie tonem.
Jej siostra nie była taka przekonana o słuszności decyzji Alice. Matka wydała jej polecenie, a ona jako grzeczna, usłużna córeczka miała je wykonać. Spojrzała na młodszą siostrzę z przyganą
- Założysz się?
Alice, w której ciele zamieszkiwala teraz Dark Princess obrzuciła swą rozmówczynię pogardliwym, aczkolwiek rozbawionym spojrzeniem. Ludzie są tacy zabwani! Myślą, że wszystko mogą, ale tak naprawdę nie mogą nic.
Otworzyła drzwi i zrobiła krok do przodu. Jej siostra zareagowała błyskawicznie. Chwyciła ją za ramię i pociągnęła do tyłu, tak że obie omal nie upadły. Dark bez ostrzeżenia, bez choćby mrugnięcia okiem wbiła jej nóż w brzuch. Spojrzała na rozszeżone przerażeniem i bólem oczy siostry Alice. Z satysfakcją.
- Lekcja Pierwsza: Nie wchodz mi w drogę, pusta lalo. - pouczyła ją.
Zwinnym szarpnięciem wyjęła nóż z ciała i bezemocjonalnie patrzyła, jak dziewczyna ciężko dysząc osuwa się na ziemię, a na jej różowej bluzce wykwita czerwona plama.
- Do zobaczenia w Piekle! - rzekła na pożegnanie i opuściła miejsce zbrodni.
Zbiegając po schodach w dół wytarła zakrwawiony nóż o skraj swej bladoniebieskiej sukienki, zostawiając na materiale krwawą smugę.
Dotarła na postój taksówek i bezceremonialnie wsiadła do jejdej z nich rządając, aby ją podwieziono na dworzec.
- Najpierw pani zapłaci. - usłyszała w odpowiedzi.
- Najpierw podwieziesz mnie we wskazane miejsce. - w jej oczach pojawiły się złowrogie ogniki, oznaczające, że sposób w jaki rozmowa przebiega wpływa na niekorzyść taksówkarza.
- Jestem w pracy, muszę wykonywać to co do mnie należy... - tłumaczył się.
- A ja jestem aspołeczna i łatwo się denerwuję, więc albo jedziesz, albo cię zabiję jak psa.
- Proszę wysiąść z auta albo wezwę policję. - ostrzegł ją.
- Nudzisz mnie, człowieku. - westchnęła Dark Princess i ziewnęła ostentacyjnie, po czym zwinnie przeskoczyła na siedzenie obok kierowcy i poderżnęła mu gardło.
Wijące się w przedśmiertnych konwulsjach ciało wypchnęła z samochodu, nie zważając na błagalne charczenie ofiary.
Uruchomiła samochód, który z piskiem opon odjechał z postoju.
Pędziła jak szalona przez miasto. Obawiała się, że Tomi znów rozbudzi w niej ludzkie uczucia i Alice znów się przebudzi. Tak było za każdym razem, dlatego wolała unikać spotkania z nim. Miał w sobie coś takiego, że nawet jej czarnie, zimne i nieczułe serce miękło. To jego spojrzenie... Takie niepokojące... Pełne tego uczucia, którego ona - Dark Princess nie znała, obawiała się go. Miłość. Jego głos taki ciepły. Aż za ciepły. Czuła wtedy, że jej lodowate wnętrze roztapia się pod wpływem jego słów, Nie mogła znieść tej czułości w jego głosie.
Tak bardzo chciała uniknąc tego spotkania. Tak bardzo, że nie była w stanie myśleć o niczym innym. Nie uważała podczas jazdy. Spowodowała wypadek. Wysiadła z rozbitego auta. W oczach miała żądzę mordu.
- Jak ty jeździsz...?! - wrzasnęła i nabrała tchu, aby kontynuować.
Gdy zdała sobie sprawę, kto przed nią stoi wypuściła gwałtownie powietrze i cofnęła się odrobinę.
- Tomi?! - zamrugała zdziwiona, jakby ucieszona.
Na moment wyraz jej twarzy złagodniał a w oczach pojawił się spokój. Zaraz jednak spojrzala na niego niechętnie, starając się ukryś strach.
- Co tu robisz?!
- Gdzie jest Alice? - spytał spokojnie.
Ten jego głos... Dark poczuła w sercu palące ciepło, którego nie mogła znieść. Starała się nie patrzeć na niego.
- Alice nie ma, teraz jestem ja. - odparła lodowatym tonem.
- Opuść jej ciało.
Dark skrzywiła się i zasłoniła uszy dłońmi. Nie mogła znieść tej czułości, jaka brzmiała w jego głosie.
- Milcz! - syknęła.
Mężczyzna delikatnie zmusił Dark, by na niego spojrzała.
- Nie patrz tak na mnie... - rzekła rozdygotanym głosem. - Twoje spojrzenie pali jak ogień.
Ponownie odwróciła wzrok.
- Odejdź. - rzekła twardo. - Nie chcę zrobić Ci krzywdy...
Nie było wiadomo czyje są to słowa. Jeszcze Dark Princess, czy może wymówiła je Alice?
- Nie jesteś w stanie.
- Czyżby? - rzekła rozbawiona Dark. - Zabiłam siostrę Alice i cholernego taksówkarza, bo się stawiał. Czemu z tobą mialoby być inaczej?!
- Ponieważ kocham Cię, a Ty kochasz mnie... Alice.
- Alice nie ma! - wrzasnęła rozpaczliwie Dark i czując, że już nie może tego znieść rzuciła się w stronę rozbitej taksówki, chwyciła nóż i wyciągnęła go przez siebie.
- Nie zbliżaj się, bo zabiję jak psa! - ostrzegła starając się resztkami sił panować nad sytuacją.
- Spójrz na mnie, Alice... - rzekł ciepło i łagodnie mężczyzna. - Walcz z nią.
- Milcz, powiedzialam!
- Alice, kocham Cię. - nie zważając na to, że kobieta trzyma w dłoni nóż, podszedł do niej i pocałował czule.
Dark Princess zupełnie się tego nie spodziewała. Była w takim szoku, że nawet nie próbowala się bronić czy protestować. Gdy oderwał się od niej, przez chwilę stała bez ruchu w miejscu, z opuszczoną głową. Włosy opadały jej na twarz.
Po dłuższej chwili, która wydała się niemal wiecznością, Alice wypuściła nóż, który z brzękiem uderzył o asfalt. Dziewczyna w milczeniu podeszla do Tomiego i wtuliła się w niego spragniona bliskości, czułości. I spokoju.
- Przepraszam... - szepnęła.
- Nic się nie stalo, Kochanie. - uspokoił ją. - Już dobrze. Chodźmy do domu.
Objąl ją ramieniem i oboje oddalili się z miejsca wypadku znikając za nocną mgłą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz