1 lut 2011

Odkrycie.

Długo zastanawiałam się, na którym blogu umieścić ten wpis. W końcu jednak doszłam do wniosku, że ten będzie najlepszy z racji tego, że planuję napisać nieco dłuższą notkę.

Długo też zastanawiałam się, czy w ogóle umieszczać ten wpis. Właściwie wciąż nie jestem do końca pewna. Tego jak inni na to zareagują, ale skoro ma być to coś w rodzaju dziennika, w którym umieszczam swe przemyślenia... To właśnie jest jedno z moich przemyśleń.








Otóż ostatnio (chyba przedwczoraj wieczorem) zrodziły się we mnie przemyślenia, których do tej pory nie zaobserwowałam u siebie. A jeśli zaobserwowałam, to tego nie pamiętam. Muszę jednak powiedzieć (napisać), że czuję się całkiem nieźle z tą nową sytuacją jaka zaistniała. I uważam, że taki stan rzeczy pasuje do mnie. Z resztą Natalia to poparła. Przeprowadziłam sobie z nia jakże miłą dyskusję na ten temat. Dyskusja ciągnęła się do jakiejś pierwszej w nocy, co zaowocowało moim bólem głowy i niewyspaniem, ale warto było.


(A swoją drogą... Ciekawe, co powiedziałaby na to MarlenQ...?)













No ale przejdę do sedna sprawy... ;d


Oficjalnie zaczęło się to (chyba) od tego tekstu:


Dawno nie pragnęłam Cię tak bardzo jak teraz. Pragnę Twojego ciała. Pożądanie spala mnie od środka i jeśli go nie ugasisz to z pewnością spłonę. Obejmij mnie, proszę. Chcę, żebyś mnie objął i nigdy nie wypuszczał ze swych ramion. Pragnę być Twoja i tylko Twoja. Zdominuj mnie swym męskim ciałem! Spraw, bym poczuła się malutka i uległa. Bym wiła się z rozkoszy pod Tobą. Tak! Właśnie tego mi trzeba.







Tak! Właśnie tego mi trzeba.

Teraz pragnę tylko tego by mnie zdominował. Pragnę poczuć się delikatna, krucha, słaba i bezbronna przy Nim. Byłoby cudownie oddać się Mu, bez żadnego "ale", być Mu całkowicie podporządkowaną, żeby zrobił ze mną to co by chciał...



I miss your rough masculinity...



Zdominuj mnie! O, tak! Przytłocz mnie swym szorstkim temperamentem, zostaw mnie oszalałą z rozkoszy. Spraw bym błagała o jeszcze więcej takich chwil.



Coś niesamowitego... Czuć Jego szorstki, męski dotyk na moim drobnym ciele. Jego szorstkie, namiętne pieszczoty. I to moje całkowite oddanie, uległość gdy będziemy się kochać... Mój wzrok ufnie wpatrzony w Niego. I ta ufna pewność, że robi to wszystko z miłości i nigdy mnie nie skrzywdzi. Jego czułe spojrzenie, sprawiające, że czuję się najszczęśliwsza na świecie. Szczęśliwa będąc Jego kobietą, którą kocha i pożąda. Oddającą Mu swe ciało bez żadnych wątpliwości.



Czuję się cudownie, gdy o tym myślę. Tak lekko i przyjemnie. Czuję, że odnalazłam/odkryłam część siebie.

Dziwne, że wcześniej nie odkryłam w sobie tego. No, ale cóż. Zycie jest pełne niespodzianek.
















Wiem, że mogłabym napisać więcej. Szczegółowiej opisać to co czuję, ale z racji nocnej dyskusji z Natalią do tej pory boli mnie głowa i czuję się zmęczona. Mój umysł nie wyprodukuje już niczego więcej. Przykro mi. Sama nie jestem zbytnio z siebie zadowolona, bo mogłam się bardziej postarać. No, ale cóż... Takie życie.

Dziękuję za uwagę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz